STRONA GŁÓWNA DELEGATURA PZD AKTUALNOŚCI KOMUNIKATY SPIS OGRODÓW OŚRODEK FINANSOWO- KSIĘGOWY GALERIA ZDJĘĆ PORADY SYMBOLE ZWIĄZKU JAK ZOSTAĆ DZIAŁKOWCEM CIEKAWE LINKI DO STRON ZASOBY STRONY WWW KRAJOWEJ RADY PZD ZASOBY STRONY WWW OKRĘGOWEGO ZARZĄDU ŚLĄSKIEGO PZD BROSZURY KOMISJA REWIZYJNA NASZE OGRODY – ZDJĘCIA POBIERANIE KONTAKT MAPA DOJAZDU WOLNE DZIAŁKI Z POŻÓŁKŁYCH STRON WIERSZE BIULETYNY SZKOLENIA W DELEGATURZE PZD W GLIWICACH

baner codzienniepomagam.pl

 

AKTUALNO¦CI

<< Nowsze  Starsze >>

Spotkanie u Prezydenta m. Gliwice

Napisany przez delegatura 2012-07-19 19:29:47 CEST

Ogródki działkowe to zielone wyspy w krajobrazie Gliwic. Wbrew obiegowym opiniom ich duża część jest OTWARTA DLA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW, zarówno spacerowiczów, jak i rowerzystów, codziennie lub w weekendy. – Wystarczy sprawdzić regulamin ROD w najbliższej okolicy i korzystać – z poszanowaniem natury i ludzkiego mienia – zachęcają działkowcy

Niezależnie od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który 11 lipca zakwestionował blisko połowę zapisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, miasto Gliwice nie zmieni swojej polityki względem działkowców. Nie zamierza zawieszać dotychczasowych porozumień ani niczego wymuszać. Chce, by kontakty układały się tak, jak do tej pory. Gliwiccy działkowcy mogą być spokojni i czuć się bezpiecznie – wynika z ubiegło tygodniowego spotkania władz miasta z przedstawicielami gliwickich ROD-ów (rodzinnych ogrodów działkowych).
Rozmowy w gmachu UM toczyły się w dzień po oficjalnej inauguracji budowy pierwszego gliwickiego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej oraz ogłoszeniu werdyktu Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Nie zabrakło zatem m.in. szczegółowych wyjaśnień w sprawie odszko-dowań za ogródki działkowe w Gliwicach-Sośnicy, przejęte przez Województwo Śląskie w celu realizacji DTŚ-ki, oraz licznych, powtarzających się pytań o los gliwickich kompleksów działkowych po wygaśnięciu przepisów ustawy, zakwestionowanych przez TK.
– Dotychczasowi użytkownicy ogródków działkowych przejętych pod budowę DTŚ otrzymają z tego tytułu odszkodowania – ogłosił prezydent Gliwic, Zygmunt Frankiewicz, powołując się na treść podpisanego niedawno porozumienia między Zarządem Województwa Śląskiego a Miastem Gliwice. Podkreślił, że kwestię rozliczeń finansowych za zlikwidowane ogródki wzięło na siebie (z własnej inicjatywy) miasto. – Podobny mechanizm zastosowaliśmy przy budowie estakady łączącej ul. Portową z Perseusza. Musieliśmy wtedy wywłaszczyć 8 działkowców z ogrodów przy Perseusza, ale każdy z nich otrzymał 35 tysięcy złotych odszkodowania – dodał uczestniczący w spotkaniu z działkowcami Adam Neumann, zastępca prezydenta Gliwic.
Przy okazji odniósł się do artykułu prasowego opublikowanego w „Nowinach Gliwickich” i przywołał przykłady dobrej woli miasta w kontaktach z działkowcami (m.in. przenoszenia przez miasto części kom-pleksów działkowych w nowe miejsca tytułem rekompensaty za zajęte nieruchomości). Zgodził się również z opinią, że takie pozytywne nastawienie jest obustronne – działkowcy nie robią bowiem trudności, gdy w związku z inwestycją miejską konieczna jest likwidacja czyjegoś ogródka.
Na liczne pytania o przyszłość ogrodów działkowych w Gliwicach w związku z ostateczną decyzją Trybunału Konstytucyjnego Zygmunt Frankiewicz odpowiadał niezmiennie: Proszę Państwa jako przedstawicieli ROD o przekazanie działkowcom, że z ich punktu widzenia NIC w Gliwicach się nie zmieni. Nie zmieniamy dotychczasowej polityki. Ogrody pozostaną w architekturze miasta. Będziemy ingerować w nie jedynie tam, gdzie jest to konieczne z punktu widzenia rozwoju Gliwic. Przypominam zarazem, że miasto nie ma nieznanych potrzeb inwestycyjnych. Wszystko jest przewidziane i zapisane w publicznie dostępnym Wieloletnim Planie Inwestycyjnym (WPI).
Prezydent zaapelował również do działkowców w dwóch istotnych kwestiach. Zasugerował jak najszybsze udostępnienie kompleksów działkowych dla mieszkańców miasta i zachęcił do refleksji nad przyszłą organizacją ROD w Gliwicach.
(kik)
źródło: Miejski Serwis Informacyjny Gliwice 29/2012(595)czwartek 19 lipca 2012


"Państwo nie dba o swoich obywateli i wyborców" - 17.07.2012

Napisany przez delegatura 2012-07-17 19:17:06 CEST

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołuje wiele negatywnych emocji wśród działkowców, którzy swoje niezadowolenie wyrażają w listach wysyłanych do Krajowej Rady PZD, Trybunału Konstytucyjnego oraz najważniejszych przedstawicieli naszego państwa. W ostatnich dniach w podobnym tonie wypowiedzieli się młodzi kandydaci na działkowców.
W piśmie skierowanym do Premiera RP Donalda Tuska stwierdzają, że po raz kolejny okazało się, że deklaracje i obietnice przedwyborcze to był stek kłamstw. "Obiecywał Pan, że działkowcom włos z głowy nie spadnie, a tymczasem Trybunał Konstytucyjny w swoim orzeczeniu pozbawił nas wszelkich praw”. Zdaniem młodych działkowców ustawa o ROD dobrze funkcjonowała, gwarantowała działkowcom prawo do nasadzeń i naniesień, które za własne, ciężko zarobione pieniądze umieszczali na działkach.
Młodzi ludzie otwarcie mówią o tym, że czują się oszukani. "Wcale nie zależy Wam na ludziach, tylko na szybkim zysku. Co jeszcze sprzedacie? Może Sejm i Senat, ale są niewiele warte. Jak i osoby w nich przebywające. Nie liczcie na nasze poparcie w następnych wyborach" - czytamy.
Treść listu kandydatów na działkowców, który wysłany został do premiera RP Donalda Tuska.
List w podobnym tonie młodzi kandydaci na działkowców skierowali także do Marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Podkreślili w nim, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego potwierdził, że Państwo nie dba o swych obywateli i wyborców, tylko za wszelką cenę łata dziurę budżetową i finanse państw znajdujących się w kryzysie gospodarczym. "Nie interesuje nas sytuacja w leniwej Grecji ani Hiszpanii. Państwo polskie musi zabezpieczać interes swoich obywateli gwarantując im miejsce pracy i wypoczynku. Jesteśmy młodymi działkowcami, którzy dopiero co zakupili działki na kredyt z nadzieją na spokojny wypoczynek dla naszych małych dzieci oraz z nadzieją na zdrową, ekologiczną uprawę owoców i warzyw" - piszą działkowcy.
Dodają także, że czują się po raz kolejny oszukani, o czym jako wyborcy z pewnością nie zapomną.

Treść listu kandydatów na działkowców, który skierowany został do Marszałek Sejmu Ewy Kopacz


Marszałek Sejmu RP
Ewa Kopacz

Pani Marszałek!
Trybunał Konstytucyjny wydał wczoraj orzeczenie i tym samym potwierdziło się, że Państwo nie dba o swych obywateli i wyborców, tylko za wszelką cenę łata dziurę budżetową i finanse państw znajdujących się w kryzysie gospodarczym.
Nie interesuje nas sytuacja w leniwej Grecji ani Hiszpanii. Państwo polskie musi zabezpieczać interes swoich obywateli gwarantując im miejsce pracy i wypoczynku.
Jesteśmy młodymi działkowcami, którzy dopiero co zakupili działki na kredyt z nadzieją na spokojny wypoczynek dla naszych małych dzieci oraz z nadzieją na zdrową, ekologiczną uprawę owoców i warzyw.
Nie dość, że nasi dziadkowie za własne pieniądze doprowadzili wysypiska śmieci do użytku, a działkowcy sami utrzymują tereny zielone bez wsparcia miasta, to jeszcze nie mamy żadnych praw do działek i musimy uciekać z zielonych oaz naszego miasta.
Zostaliśmy oszukani po raz kolejny. Jako wyborcy nie zapomnimy Wam tego.
Kandydaci na działkowców zebrani na szkoleniu w dniu 12 lipca 2012 roku w Mielcu.

Źródło: strona KR PZD


Odrębne zdanie do wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Napisany przez delegatura 2012-07-17 11:19:26 CEST

Sędziowie TK Andrzej Wróbel i Marek Kotlinowski nie zgodzili się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.
Zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego zgłosili dwaj sędziowie - jednym z nich był Andrzej Wróbel.
"Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy o TK, zgłaszam zdanie odrębne do pkt 6, pkt 9, 10, 11, pkt 17, 18, 19, 20 wyroku TK z dnia 11 lipca 2012 r. w sprawie K 8/10. Przedstawiam jedynie zasadnicze motywy tego zdania odrębnego.
Otóż po pierwsze, u podstaw rozstrzygnięcia TK w niniejszej sprawie legło, moim zdaniem, błędne przekonanie o statusie prawnym PZD, które zaważyło na tym rozstrzygnięciu. Otóż z przepisów ustawy wynika jednoznacznie, że PZD zgodnie z uznanym przez Trybunał za niekonstytucyjny przepisem art. 25 ust. 1 ustawy jest ogólnopolską, samodzielną i samorządną organizacją społeczną powołaną do reprezentowania i obrony praw i interesów swych członków wynikających z użytkowania działek w rodzinnych ogrodach działkowych. Dla mnie nie ma żadnych wątpliwości, że PZD jest trwałym zrzeszeniem osób-użytkowników działek, którzy stają się członkami tego zrzeszenia na zasadzie dobrowolności. Prawo polskie nie zabrania bowiem tworzenia innych organizacji zrzeszających działkowców, do których może przystąpić każdy. Więcej, PZD nie jest zrzeszeniem przymusowym, w tym sensie, jakim są nimi samorządy zawodów zaufania publicznego. Okoliczność, że to zrzeszenie zostało utworzone na podstawie ustawy, w niczym nie zmienia charakteru prawnego PZD jako zrzeszenia, i to chcę podkreślić wyraźnie, którego członkowie i samo zrzeszenie korzystają z wolności gwarantowanej art. 58 ust. 1 Konstytucji RP.
Po drugie, jest to zrzeszenie, które podlega w zakresie nieuregulowanym ustawą, Prawu o stowarzyszeniach, co wynika moim zdaniem, z niebudzących żadnych wątpliwości interpretacyjnych, przepisów art. 7 ust. 1 i 3 Prawa o stowarzyszeniach. Oznacza to między innymi, że wbrew stanowisku większości, PZD podlegało nadzorowi organu właściwego w sprawach nadzoru nad stowarzyszeniami. Okoliczność, że ten nadzór nie był praktycznie wykonywany, z przyczyn leżących po stronie właściwego organu, w żadnym razie, moim zdaniem, nie może być wykorzystywany jako argument na rzecz tezy, że PZD pozostaje poza nadzorem administracji samorządowej lub (samo)rządowej.
Po trzecie, PZD jest zrzeszeniem, które realizuje legitymowane i obiektywnie uzasadnione cele społeczne, m.in. te cele, które zostały określone w art. 3 ustawy, a które nie zostały zakwestionowane przez Trybunał. Należy przy tym z naciskiem podkreślić, że w wypadku PZD nie chodzi w żadnym razie o zlecanie przez władzę publiczną wykonywania temu zrzeszeniu pewnej części zadań publicznych, lecz jedynie o to, że PZD realizuje te, podkreślam, legitymowane i obiektywnie uzasadnione cele społeczne.
Po czwarte, PZD, jako osoba prawna, jest podmiotem praw majątkowych, w tym własności użytkowania wieczystego i innych ograniczonych praw rzeczowych, które podlegają ochronie na podstawie art. 64 Konstytucji. Moim zdaniem Trybunał nie wykazał, dlaczego przepisy ustawy dotyczące praw majątkowych są niezgodne z przepisem art. 64 Konstytucji ani też nie uzasadnił, dlaczego własność gminna, jako rodzaj własności publicznej, która ze swej strony, ze swej istoty, ma służyć realizacji takich legitymowanych celów publicznych, jakie są realizowane przez PZD, zasługuje na silniejszą konstytucyjnie ochronę niż własność niepublicznego zrzeszenia, jakim jest PZD.
Po piąte, każde prawo konstytucyjne, w tym prawo własności i inne prawa majątkowe oraz wolność zrzeszania się podlegają ograniczeniu, określone w art. 31 ust. 3 Konstytucji, tymczasem Trybunał rezygnuje całkowicie z przeprowadzenia testu proporcjonalności, co moim zdaniem było koniecznie niezbędne do wykazania, że uprzywilejowanie ustawowe PZD, w stosunku do innych organizacji zrzeszających działkowców, zwane w uzasadnieniu ustnym -moim zdaniem nieprawidłowo - monopolem, nie ma racjonalnego usprawiedliwienia. W tej sytuacji uznanie niekonstytucyjności przepisów wskazanych w niniejszym zdaniu odrębnym uważam za arbitralne.
Po szóste, skutkiem pośrednim niniejszego wyroku, jest w istocie likwidacja PZD. Uważam, że brak jest jakichkolwiek konstytucyjnych przesłanek do wydania orzeczenia tak dalece ingerującego w konstytucyjne prawa zrzeszenia zrzeszającego kilkaset tysięcy członków. W toku postępowania przed TK, nie wykazano bowiem, aby po pierwsze PZD realizował cele niezgodne z Konstytucją RP lub ustawą, po drugie, że struktura organizacyjna PZD nie odpowiadała zasadom demokratycznym, w szczególności, by wykluczała ona możliwość swobodnego wyrażania woli przez członków Związku lub była oparta na bezwzględnym posłuszeństwie członków wobec władz Związku, a tylko takie ustalenia, moim zdaniem, mogłyby stanowić podstawę do stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów stanowiących podstawę istnienia PZD. W każdym razie, moim zdaniem, stan konstytucyjności można było z powodzeniem osiągnąć przez zastosowanie mniej drastycznych środków niż rozwiązanie PZD w obecnym ustawowym kształcie, tym bardziej, ze niektóre uprawnienia PZD, składające się na tzw. monopol PZD, służyły w istocie ochronie praw zrzeszonych w nich osób i zachowania nienaruszonej struktury ogrodów działkowych, których istnienie, samo w sobie, nie zostało zakwestionowane przez Trybunał.
Zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego zgłosił także sędzia Marek Kotlinowski.
"Na podstawie stosownych przepisów zgłaszam zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 8/10 do punktów 1-24. Przedstawię jedynie generalia sposobu mojego myślenia z uwagi na brak czasu.
Oceniając konstytucyjność ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych zacząć należy od odczytania jej ratio legis, od odczytania, co chroni ustawa. Moim zdaniem ustawa chroni cel niezarobkowy realizowany międzypokoleniowo, z naciskiem na międzypokoleniowo, i stawia na straży tej idei Polski Związek Działkowców, który musi patrzeć nieco dalej niż członkowie tego Związku. Ustawa chroni użytki zielone w miastach; ustawa wyraża ideę, że nie wszystko jest na sprzedaż; ustawa chroni prawa osób uprawiających ogrody i zapewnia na ich rzecz realizację celów socjalnych. Cele, które ma realizować ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych zdeterminowały hierarchię wartości konstytucyjnych, którą należy wziąć pod uwagę, oceniając zgodność z konstytucją rozwiązań przyjętych przez ustawodawcę. W mojej ocenie w rozpatrywanej sprawie należało uwzględnić wartości konstytucyjne, których ochrona jest ważniejsza niż tych, które w swoim wniosku wskazał Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego i co podzielił Trybunał Konstytucyjny. Trybunał przyznał pierwszeństwo zasadzie demokratycznego państwa prawnego, zasadzie równości, ochronie własności i wolności zrzeszania się. Moim zdaniem te wartości należało zderzyć z takimi wartościami jak: dobro wspólne, społeczna gospodarka rynkowa, zrównoważony rozwój, a przede wszystkim godność człowieka, jako źródło jego wolności i praw.
Uwzględniając ratio legis ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, jest dla mnie bezsporne, że konstytucja priorytetowo traktuje ten drugi katalog. W toku rozprawy także nikt nie kwestionował roli ogrodów działkowych w Polsce, zwłaszcza ich znaczenia dla osób starszych, dla których działka częstokroć staje się ważnym elementem ich życia na emeryturze. Dlatego na sytuację działkowców patrzę przez pryzmat zasady godności, wyrażanej w art. 30 konstytucji, która jest nie tylko punktem wyjścia szczegółowych praw i wolności jednostki, ale pełni także rolę szerszą, bo orientuje całą konstytucję na sytuację człowieka jako samorealizującej się indywidualności.
Przy rozpatrywaniu tej sprawy należało zwrócić uwagę na to, co powinno być podstawą wszystkich orzeczeń Trybunału, czyli na cel prawa, którym jest dobro człowieka. Dobro osoby ludzkiej musi być naczelnym kryterium rozstrzygnięć podejmowanych przez Trybunał. W sprawie jak ta – dotycząca rodzinnych ogrodów działkowych – mamy do czynienia z odwiecznym konfliktem między duchem a literą prawa. Prawo spełnia swą rolę, gdy nad przepisami, czyli jego literą, dostrzega się ducha, czyli ideę, którą przepisy mają realizować. Urzeczywistnieniem tej idei jest zaś podmiot prawa, czyli osoba ludzka i jej dobro. Dostrzegam realne zagrożenia dla tych wartości w sytuacji, gdy ustawodawca nie zrealizuje na czas wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Reforma instytucji ogrodów działkowych w Polsce musi być bardzo przemyślana, a ustawodawca ma niełatwe zadanie pogodzenia w ustawie często pozostających ze sobą w sprzeczności interesów wielu podmiotów, m.in. działkowców, reprezentowanych przez Polski Związek Działkowców, gmin, inwestorów, a także – przede wszystkim w Warszawie – dawnych właścicieli poszkodowanych przez dekret warszawski.
Reforma ta wymaga odpowiednio długiego czasu, dlatego w mojej ocenie procedowanie w tej sprawie powinno wyglądać następująco. Wyrok Trybunału winna poprzedzić sygnalizacja, w której wskazano by konieczne do rozwiązania problemy konstytucyjne wymagające pilnego działania ustawodawcy. Dzięki temu ustawodawca zyskałby więcej czasu niezbędnego na gruntowną analizę problemu i jego rozwiązanie w drodze dialogu między zainteresowanymi. Sygnalizacja taka byłaby także dobrym przykładem współdziałania między organami konstytucyjnymi. Tak się jednak nie stało i Trybunał od razu wydał wyrok, orzekając o niekonstytucyjności większości przepisów ustawy z 2005 roku. Trybunał odroczył wprawdzie z jednym wyjątkiem wejście wyroku w życie o maksymalny termin 18 miesięcy, jednak w mojej ocenie jest za mało czasu na uchwalenie nowych przepisów.
Moje obawy są uzasadnione ze względu na dotychczasową praktykę ustawodawcy jeśli chodzi o realizacje wyroków Trybunału. Posłużę się dwoma przykładami. Pierwszy z nich dotyczy sprawy, w której Trybunał oceniał konstytucyjność instytucji asesorów sądowych (sprawa SK 7/06). Biorąc pod uwagę ustrojową wagę problemu oraz potencjalne skutki orzeczenia o niekonstytucyjności zakwestionowanych przepisów, Trybunał poprzedził wyrok w tej sprawie postanowieniem sygnalizującym Sejmowi konieczność rozważenia podjęcia inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie unormowania systemu powoływania osób sprawujących władzę sądowniczą. Chodziło o to, aby Sejm miał więcej czasu niż 18 miesięcy na uchwalenie przepisów. Drugi przykład to do dziś nie wykonany wyrok Trybunału z 3 czerwca 1998 roku w sprawie K 34/97 dotyczącej funduszu wczasów pracowniczych. W uzasadnieniu tego wyroku Trybunał podkreślił konieczność pilnej interwencji ustawodawcy, m.in. w takich kwestiach jak sukcesja majątku po byłym funduszu wczasów pracowniczych. Do dnia dzisiejszego ten wyrok nie został zrealizowany.
Moim zdaniem, biorąc pod uwagę, jak bardzo kontrowersyjna i skomplikowana pod względem jurydycznym jest materia dotycząca ogrodów działkowych, obawa o terminową realizacje wyroku Trybunału jest całkowicie uzasadniona. Skutki zwłoki ustawodawcy mogą być zaś katastrofalne, zwłaszcza w sferze stosunków własnościowych. Pozostaje mi wyrazić nadzieję, że moje obawy będą płonne. Na koniec pragnę przedstawić dylemat, przed którym stanąłem, jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Musiałem oceniać niedoskonałą ustawę, która dobrze chroni obywateli i ziemię, którą uprawiają. Musiałem wybierać: z jednej strony nadzieje i obawy miliona członków Polskiego Związku Działkowców, z drugiej – zarzuty wobec ustawy sformułowane przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Kierując się zasadą primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić, złożyłem zdanie odrębne do wyroku Trybunału".
(materiał spisany na podstawie ustnego przekazu)
Źródło: KR PZD


Stanowisko Prezydium Krajowej Rady PZD

Napisany przez delegatura 2012-07-15 16:24:07 CEST

Stanowisko Prezydium Krajowej Rady PZD w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 lipca 2012r.

Prawo do obrony przed bezstronnym sądem jest fundamentem państwa prawa. Ustawie o ROD tego prawa odmówiono. W postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym żaden z uczestników nie bronił praw działkowców. Związkowi, który jako jedyny był gotów to robić, udział w rozprawie ograniczono do odpowiedzi na pytania, bez możliwości zaprezentowania całości argumentacji.
Okoliczności, w jakich doszło do zaskarżenia ustawy oraz samo postępowanie przed Trybunałem, każą też postawić pytanie, czy nie nastąpiło podważenie powagi najwyższych organów sądowych w Polsce?
Zarzut niekonstytucyjności jest najcięższym oskarżeniem wobec ustawy, nadzwyczajną ingerencją w zasadę trójpodziału władzy. Stąd też sięganie po ten instrument, zwłaszcza przez autorytet, jakim jest Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, powinna poprzedzić głęboka refleksja. Takowej, w przypadku ustawy o ROD niewątpliwie zabrakło. Świadczy o tym zaskarżanie ustawy na raty, wycofanie części zarzutów bez podawania przyczyny, wreszcie zaskakująca niemoc w uzasadnianiu stanowiska podczas rozprawy -np. niemożność wskazania przepisu, z którego wynika monopol PZD, podstawa tezy o niekonstytucyjności ustawy. Fakty te nie mogą zostać pominięte milczeniem. Podobnie jak uchybienia formalne samego wniosku oraz fakt, iż tezy w nim zawarte stały w sprzeczności z orzeczeniami Sądu Najwyższego.
Wątpliwości budzi również sama rozprawa przed Trybunałem. Do reprezentowania Sejmu oddelegowano posłów od lat zwalczających ustawę, którą - przynajmniej teoretycznie - powinni bronić, jako dorobku Sejmu. Tysiące listów od działkowców do Marszałek Sejmu o wyznaczenie obrońcy swych praw, zaowocowało dołączeniem do reprezentantów posłanki Lidii Staroń. Posłanki zawieszonej swego czasu w prawach członka Klubu PO za atak na ustawę o ROD - najwyraźniej wówczas był przedwczesny. W ten sposób, zamiast obrońców praw działkowców, przed Trybunałem zasiedli ich oskarżyciele. Osobną kwestią jest poziom merytoryczny wystąpień posłów. Pomimo dwóch lat na przygotowanie do rozprawy nie znali podstawowych zapisów ustawy.
Bulwersujący jest też udział w rozprawie tzw. stowarzyszeń działkowców. Z akt sprawy wynika, iż przychylając się do kolejnego już wniosku PZD o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, zadbano, aby dla przeciwwagi uczestniczyły w nim organizacje kwestionujące ustawę o ROD. W efekcie, konsultantami Trybunału w sprawie dotyczącej praw miliona rodzin były takie autorytety, jak oskarżony o pobicie starszej kobiety (w ramach przekonywania do idei stowarzyszenia) oraz były działacz PZD, któremu sąd nakazał zwrot bezprawnie pobranych społecznych pieniędzy. Nic dziwnego, że od takich „ekspertów” Trybunał usłyszał szereg nieprawdziwych informacji, w tym „rewelację” o samobójstwie spowodowanym przez ustawę o ROD, co samo w sobie nie wymaga komentarza.
Powyższe okoliczności nie były jedynymi, na które warto zwrócić uwagę w kontekście potrzeby budowania zaufania do wyroków Trybunału Konstytucyjnego wśród obywateli, jakimi są działkowcy. W składzie orzekającym zasiadał sędzia, który uczestniczył w pracach Parlamentu nad ustawą, co - zgodnie z art. 26 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym- stanowi przesłankę do wyłączenia ze składu. Wychodząc z założenia, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, PZD złożył wniosek o jego wyłączenie. Został on całkowicie zignorowany. Wątpliwości budzi też kolejny sędzia – w czasie uchwalania ustawy o ROD członek klubu parlamentarnego przeciwnego tejże ustawie. Być może działkowcy są przeczuleni, ale jego zachowanie podczas rozprawy ocenili, jako dosyć emocjonalne.
Nie sposób dziś stwierdzić, jak duże znaczenie dla kształtu orzeczenia miały przedmiotowe okoliczności. Jednak wątpliwości pozostają i nie można ich przemilczeć. Wyklucza to ranga Trybunału, któremu Konstytucja wyznaczyła szczególne miejsce w systemie Państwa. Trybunał i Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, muszą być jak żona Cezara - poza wszelkimi podejrzeniami. Obywatele nie mogą mieć jakichkolwiek wątpliwości, co do okoliczności wydawania wyroku skutkującego dla ich fundamentalnych praw. Z przyczyn podanych powyżej trzeba stwierdzić, iż w przypadku działkowców stało się inaczej.
Być może nie wszyscy podzielą nasz pogląd, ale uważamy, że rozprawa dotycząca ustawy o ROD powinna dać asumpt do szerszej dyskusji na temat sposobu wyłaniania składu Trybunału Konstytucyjnego. Obecne regulacje, jak pokazuje niniejsze postępowanie, nie pozwalają wykluczyć wątpliwości, które w przypadku Sądu konstytucyjnego nie mogą mieć miejsca. Stanowisko Sędziego Trybunał Konstytucyjnego powinno być ukoronowaniem pracy wybitnych sędziów i teoretyków prawa, ale nie polityków.
Szanowni Państwo!
Cieszymy się, że debata, jaka miała miejsce w ostatnich tygodniach wokół ogrodów działkowych, zmieniła sposób ich postrzegania. Już prawie nikt nie mówi - jak to było jeszcze niedawno - że są one reliktem socjalizmu. Dostrzeżono ich ponad stuletni rodowód, znaczenie społeczne i istotne funkcje w tkance miast. Mamy nadzieję, że teraz zmieni się także nastawienie do organizacji, która prowadzi ogrody.
Każdy, kto obiektywnie spojrzy na działalność ogólnopolskiego Związku działkowców, musi przyznać, że stawiane mu zarzuty mają wyjątkowo miałkie znaczenie. Liczymy, że w końcu dostrzeżone zostaną wartości, jakie dla miliona polskich rodzin płyną z działalności PZD.
Niepodważalnym faktem jest, że posiadanie ogólnopolskiego samorządu, który upomina się o prawa działkowców, pozwoliło - pomimo 20 lat zwalczania ogrodów - zachować w Polsce milion działek. Dzięki temu korzysta z nich milion polskich rodzin. Co najważniejsze, świadoma tego jest zdecydowana większość działkowców, którzy utożsamiają się z PZD i akceptują dotychczasowy model organizacji ogrodnictwa działkowego w Polsce. Podpisy 620 000 działkowców w obronie ustawy o ROD złożone na tej sali, to obiektywny argument, którego nie sposób pominąć.
Paradoksalnie, w sytuacji osłabienia bezpieczeństwa prawnego działkowców posiadanie silnej reprezentacji staje się dla nich jeszcze ważniejsze. Każdy z nas zna przypowieść o witkach wierzby. Każdą z osobna złamać łatwo, gdy są w wiązce, jest to dużo trudniejsze. Podobnie jest z ogrodami. Rozbite będą łatwym łupem dla tych, którzy widzą w nich wyłącznie pieniądze, jakie można zarobić na sprzedaży terenów. Ale nie wszystko powinno być na sprzedaż i o tym właśnie mówią działkowcy, o tym mówi ich Związek. Bo Związek to właśnie działkowcy.
Dla przyszłości nas, działkowców, bardzo ważny będzie stosunek do ogrodów ze strony mediów. Przykładem jest Warszawa. Dochodzą sygnały, iż tereny ogrodów już przeznaczono do rozwiązania problemu roszczeń z tzw. „dekretu Bieruta”. „Uwolnione” od działkowców posłużą, jako nieruchomości zamienne. Dlatego już dziś kilkudziesięciu tysiącom warszawskich działkowców wmawia się, że zajmowanie od kilkudziesięciu, a nawet stu lat, terenów ogrodów przez ich rodziny odbywa się bezprawnie i nie przysługują im żadne prawa do odszkodowań. Jak to się ma do podstawowych zasad państwa prawa? Przecież działkowcy nie zajmowali tych terenów sami. Jak widać w XXI w. duch Bieruta unosi się nad Warszawą. Teraz ma dotknąć działkowców. Czy naprawianie dawnych i nierzadko wątpliwych krzywd, usprawiedliwia krzywdę, którą chce się wyrządzić tym rodzinom?
Warto też zwrócić uwagę na transparentność działań miasta. Skutki lekkomyślności urzędników przy roszczeniach dekretowych, widzieliśmy już przy okazji zwrotu 33 ha ogrodów przy al. Waszyngtona. Stolica zachowała własność nieruchomości, które urzędnicy już zwrócili rzekomym właścicielom, jedynie dzięki PZD, który zainteresował tematem media. Urzędnicy zwrócili wart około miliarda złotych teren, choć roszczenia były bezzasadne. Urzędnik, który zawinił został ukarany – stracił stanowisko w mieście -podobno nowe znalazł w NIK. Sprawa ta to nie wyjątek. Podobne były chociażby w Poznaniu i Płocku.
Sytuacja, w jakiej dzisiaj znalazły się ogrody działkowe, każe też postawić pytanie, dlaczego do niej doszło? Niestety, naszym zdaniem przebieg rozprawy przed Trybunałem nie dał na nie odpowiedzi. Dlatego też wielu z działkowców komentując sprawę stwierdza, –„gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi … o grunty ogrodów”. Ich obiekcje potęguje nadzwyczajna aktywności w mediach środowisk deweloperskich oraz niektórych kancelarii prawnych, specjalizujących się w obsłudze transakcji na rynku nieruchomości. Ich nagłe zainteresowanie sprawą ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych nie jest zapewne przypadkowe. Nie trzeba być wyjątkowo spostrzegawczym, aby zrozumieć, kto najbardziej liczył na uchylenie ustawy chroniącej działkowców.
Dlatego na zakończenie pragniemy zwrócić się do Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy będą jeszcze sporządzali pisemne uzasadnienie orzeczenia. Zawarte w nim wskazówki mogą mieć olbrzymie znaczenie dla praw zwykłego działkowca. Doświadczenie wskazuje, że wielu polityków i urzędników będzie starało się dowodzić, iż wyrok Trybunału działa nie tylko na przyszłość, ale i wstecz. W konsekwencji, los setek tysięcy działkowców będzie zależał od tego, czy Trybunał jasno stwierdzi, że działkowcy są pełnoprawnymi obywatelami, których prawa słusznie nabyte korzystają z konstytucyjnej ochrony. Czy też, pozostawiając dowolność w interpretacji orzeczenia, otworzy furtkę do zakwestionowania tych praw, a co za tym idzie, do wyrzucania działkowców z terenów użytkowanych przez ich rodziny od pokoleń.
Prezydium Krajowej Rady
Polskiego Związku Działkowców
źródło : strona KR PZD


Spotkanie w Urzędzie Miasta Gliwice

Napisany przez delegatura 2012-07-13 20:47:55 CEST



W dniu 12.07.2012. w Urzędzie Miasta Gliwice odbyło się spotkanie Prezydenta Miasta Gliwice Pana Zygmunta Frankiewicza oraz II zastępcy Prezydenta Pana Adama Neumana z przedstawicielami Rodzinnych Ogrodów Działkowych miasta Gliwice: Dyrektor Biura OZ.Śl. w Katowicach Pan Zbigniew Luń, Członek Prezydium OZ.Śl. w Katowicach Pan Stanisław Słupek, Przewodniczący Delegatury Rejonowej w Gliwicach Pan Tadeusz Kosowski oraz prezesi i przedstawiciele Rodzinnych Ogrodów Działkowych: KROKUS, ZACISZE, POD GRUSZĄ, ŚNIEŻKA, MIMOZA, NOWY START i TRYNEK.


Spotkanie dotyczyło zagadnień nurtujące nasze ogrody, w toczącej się dyskusji większość zagadnień została wyjaśniona. Pan Prezydent szczegółowo omówił toczące się prace dotyczące odszkodowań dla działkowców, którzy utracili działki z powodu budowy trasy średnicowej. Zbieg okoliczności sprawił, iż spotkanie odbywało się w następnym dniu po wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego Ustawy o ROD. W dyskusji i ten temat został poruszony, padały pytania, co dalej z ogrodami działkowymi. Pan Prezydent odpowiadając zapewniał, że ogrody na pewno pozostaną w architekturze miasta, jako tereny pożądane i zaapelował, aby ogrody były dostępne dla mieszkańców miasta.



Przedstawiciele ogrodów z tym się zgadzają i poinformowali, że obecnie są ogrody otwarte dla mieszkańców.



Szczegółowe relacje z tego spotkania będą opublikowane w Miejskim Serwisie Informacyjnym, który się ukaże w dniu 19 lipca 2012r i będzie dostępny w Delegaturze Rejonowej w Gliwicach oraz na stronie internetowej UM Gliwice oraz stronie internetowej Delegatury PZD Gliwice.





Źródło i zdjęcia Jan Pękala.





Przegląd prasy w odniesieniu do decyzji Trybunału ws. działkowców .

Napisany przez delegatura 2012-07-13 19:13:58 CEST


Kto najwięcej zyska na wyroku Trybunału Konstytucyjnego? Co dalej stanie się z ogrodami w miastach – pyta „Rzeczpospolita” w artykule „Działkowa Rewolucja”, który ukazał się 12 lipca br.
„Wczorajsza decyzja Trybunału Konstytucyjnego oznacza, że w miastach może być więcej terenów pod inwestycję, spadną ceny nieruchomości w dobrych lokalizacjach, samorządy wzbogacą budżety o pieniądze ze sprzedaży atrakcyjnych gruntów” – czytamy na łamach „Rzeczpospolitej”. Jeśli partie polityczne, przed którymi stoi teraz zadanie uchwalenia nowej ustawy w ciągu 18 miesięcy, nie zdążą znaleźć kompromisu „obecne przepisy po prostu przestaną obwiązywać, co będzie dla działkowców najmniej korzystne. – Właściciel, czyli głównie miasta, odzyskałyby swobodę dysponowania działkami” – cytuje wypowiedź radcy prawnego Macieja Gawrońskiego dziennik. Dla działkowców oznacza to jedno – albo będą musieli płacić czynsz dzierżawny, albo grunty pod ogrodami zostaną przeznaczone na inne cele lub po prostu zostaną sprzedane temu kto da więcej – zauważa „Rzeczpospolita”.
„Tam, gdzie tereny są wartościowe, można powiedzieć, że los jest przesądzony. Te ogrody znikną z powierzchni ziemi – mówił Prezes KR PZD Eugeniusz Kondracki.
„Rzeczpospolita” pisze też o tym, jak nowe przepisy mogłyby wyglądać według Platformy Obywatelskiej. „To samorządy powinny decydować o umowach dzierżawnych zwieranych z działkowcami.(…) Na nowo musimy uregulować kwestię opłat wnoszonych przez działkowców” – powiedział Witold Pahl (PO), wiceszef Sejmowej Komisji Ustawodawczej. Opozycja zapewnia, że na likwidację ogrodów bez zgody działkowców się nie zgodzi. Swoje propozycje ustaw zapowiada PiS, Ruch Palikota i SLD. Od głosu wstrzymuje się na razie PSL, ale to od ich decyzji może zależeć los działkowców, bowiem bez zgody koalicjanta PO nie przeprowadzi swoich planów – pisze dziennik.
Decyzja Trybunału o stwierdzeniu niekonstytucyjności prawie połowy zapisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych budzi szerokie zainteresowanie mediów. Sprawę opisuje też dziennik „Metro” w artykule pt. „Do wykopania działek pierwszy krok” .„5 mln działkowców drży” – czytamy we wstępie „- to nasze całe życie” – cytuje wypowiedzi użytkowników działek „Metro”. Działkowcy to w większości ludzi starsi i niezamożni, których nie byłoby stać na zakup kawałka ziemi – pisze gazeta. „Gdy w PRL przydzielano je pracownikom były to mało atrakcyjne tereny. Dziś ta przestrzeń to inwestycyjna żyła złota – w Warszawie kilka ogrodów leży prawie w centrum miasta. ” Dziennik „Metro” zauważa też, że werdykt TK otwiera drogę do odzyskiwania terenów działkowych przez byłych właścicieli i ich spadkobierców, co dotychczas było niemożliwe, gdyż ustawa zabezpieczała działkowców przed tymi roszczeniami. „Od teraz jedynym sposobem posiadania działki będzie umowa dzierżawy. To model niekorzystny dla działkowców, bo taka umowa obowiązuje tylko przez kilka lat, a następnie trzeba uprzątnąć i opuścić teren” – cytuje słowa prezesa PZD „Metro”. Dziennik zwraca też uwagę na problem, do którego nie odniósł się Trybunał. Chodzi o prawa nabyte – „działkowcy przez dziesięciolecia inwestowali w infrastrukturę ogrodów, mieli prawo własności do nasadzeń i altanek”. Podobnie jak „Rzeczpospolita”, także „Metro” zauważa, że partie polityczne prześcigały się w zwoływaniu konferencji prasowych, by zapewniać o swoim poparciu dla działkowców. Co z tego poparcia i obietnic wyjdzie, to dopiero się okaże. Bo choć Marszałek Sejmu Ewa Kopacz zapewnia, że na posiedzeniu klubu PO zapadła decyzja o utrzymaniu praw działkowców, to nie kto inny, jak jeden z prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej, Stefan Niesiołowski, ze znaną powszechnie zajadliwością i złośliwością nazywa działki „PRL-owskim enklawami”, altanki „obskurnymi budami w środku miasta”, zaś o wieloletniej pracy działkowców i hodowaniu warzyw mówi, ze jest to „hamowanie rozwoju miast”.
Do „tych rewelacji” Stefana Niesiołowskiego odniósł się Adam Wajrak w felietonie zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej” pt. „Działki – wcale nie przeżytek”. Dziennikarz zauważa, że znajomy pana posła Niesiołowskiego, który to dziwił się rzekomo działkami w środku miasta i nazywał je” domkami dla krasnoludków”, musiał przyjechać ze wspomnianej Anglii naprawdę dawno temu. Dlaczego? „Gdyby przyjechał niedawno, to doniósł by panu Niesiołowskiemu, że nawet w zagonionym Londynie ogródki działkowe znów robią karierę. W 2007 roku zarządzająca londyńskimi parkami organizacja Royal Parks otworzyła ogródek działkowy w St. James Park, czyli w ścisłym centrum Londynu” – czytamy w felietonie na łamach „Gazety Wyborczej”. „Nagle okazało się, że londyńczycy zachwycili się tym, jak uprawiać marchewkę lub dynię i taki działeczki powstały w innych londyńskich parkach.” W zachodnich państwach Europy działki nie są wyjątkami, ale uznawane są za „szczyt rozwoju i przyjaznego traktowania swoich mieszkańców. Ogródkami szczyci się Sztokholm. Ogródki mniejsze lub większe są w Paryżu, Kopenhadze, Chicago i Toronto i całej masie innych miast. Najbardziej działkowym miastem świata jest Berlin. Na jego obszarze znajduje się około 74 tys. ogrodów działkowych.” Berlin szczyci się tymi działkami – informację o ich ilości podawane są na stronach senatu Berlina, natomiast na stronach warszawskich nie ma słowa o działkach – czytamy w felietonie. Idąc za podanymi przykładami dziennikarz Adam Wajrak stwierdza: „Czy Berlin przez ten „relikt” jakoś słabiej się rozwija? Mam wrażenie, że „przeżytkiem” jest myślenie ludzi uważających działki za przeżytek. Ich pojęcie o tym, co dzieje się na świece, w tym w miastach, zatrzymało się gdzieś na latach 80. Ubiegłego wieku. Wówczas miasto miało być betonowo szklanym tworem, w którym się wyłącznie pracuje. Dziś to czystej wody „przeżytek”. Felietonista podkreśla, jak nieocenione są zalety działek w środku miast. Ludzie potrzebują zieleni, hodowania sałaty, a samorządy potrzebują ogrodów, by obniżyć temperaturę „rozgrzanych niczym skalne pustynie miast”. Dlatego Adam Wajrak sugeruje w „Gazecie Wyborczej”, by „zamiast określać je jako „relikt PRL-u” zastanowić się, dlaczego są tak ważną częścią zachodnich miast, o których poziomie rozwoju marzymy.”
„Koszmar milionów działkowców stał się rzeczywistością” - alarmuje „Super Express” w artykule pt. „Działki znikną z powierzchni ziemi”. Stanowisko sędziów Trybunał Konstytucyjnego ws. niekonstytucyjności blisko połowy przepisów ustawy o ROD „nie spotkało się z ciepłym przyjęciem działkowców, którzy po wysłuchaniu uzasadnienia, krzyczeli „hańba” w kierunku opuszczających salę sędziów”- zauważa „Super Express”. Gazeta przytacza opinie użytkowników działek, którzy twierdzą, że „ten wyrok to zamach na atrakcyjne tereny działkowe, na których powstawać będą mogły osiedla, centra handlowe lub parkingi.(…)Przyszłość ogrodów działkowych faktycznie rysuje się w ciemnych kolorach” – pisze tabloid. „Super Express” przypomina także ostrzeżenia PZD, które pojawiały się na długo przed ogłoszeniem wyroku, a które dotyczyły kosztów ewentualnej dzierżawy. Teraz ostrzeżenia mogą stać się rzeczywistością. „W największych miastach, gdzie ogrody znajdują się blisko centrów lub w modnych dzielnicach, koszty dzierżawy sięgnąć mogą nawet 20 tyś. Jeśli działkowców nie będzie stać, ogrody będą likwidowane. A na ich miejscu, zamiast marchewki wyrastać będą wieżowce i supermarkety.”

Źródło: strona KR PZD.


Komunikat PZD - 11.07.2012

Napisany przez delegatura 2012-07-11 17:15:31 CEST

W świetle wyroku, który został wydany przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, chcielibyśmy zapewnić, że Związek zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby działkowcom nie stała się krzywda. Dopóki będzie istniała ogólnopolska organizacja działkowców, będzie podejmowała wszelkie środki służące zabezpieczeniu praw swoich członków.
Dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego otwiera możliwość likwidacji ogrodów działkowych, a wszelkie zagrożenia, które niejednokrotnie sygnalizowaliśmy, stają się aktualne. Bez ochrony gwarantowanej przez ustawę przeciwstawienie się próbom likwidacji ogrodów będzie dużo trudniejsze. Dlatego ważne jest, żeby działkowcy wspólnie podjęli wysiłek obrony ogrodów działkowych, ponieważ teraz możemy liczyć tylko na siebie.
Wkrótce nasza ustawa nie będzie już bronić naszych działek. Dziś działkowcy zostali pozbawieni pewności ochrony swoich praw.
W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zjednoczyć swoje siły i bronić tego, co stanowi dla nas tak wielką wartość – naszych ogrodów działkowych. W szczególności podejmiemy próbę przygotowania obywatelskiego projektu ustawy, o co już dzisiaj apelują indywidualni działkowcy w mailach. W debacie parlamentarnej nie może, bowiem zabraknąć naszych argumentów. Argumentów, które płyną z ponad 100 lat naszych doświadczeń, a zwłaszcza ostatnich 20 lat, kiedy zamiast rozwojem ogrodów musieliśmy zajmować się obroną ich bytu.
Polski Związek Działkowców
źródło strona KR PZD


Nowe wydanie „Prawa w PZD” - 09.07.2012

Napisany przez delegatura 2012-07-09 23:48:08 CEST


Informujemy, że Krajowa Rada PZD wydała znowelizowany zbiór przepisów prawnych „Prawo w PZD. Wydawnictwo to jest swego rodzaju kompendium wiedzy na temat funkcjonowania i prawnych aspektów związanych z ogrodnictwem działkowym w Polsce. Minęło pięć lat od pierwszego wydania i w tym czasie w dość znacznym stopniu zmieniły się prawie wszystkie akty prawne w nim zamieszczone, a ponadto uchwalone zostały przez Sejm nowe regulacje prawne, które bezpośrednio dotyczą działkowców i rodzinnych ogrodów działkowych.
Wszystkie zmiany dokonane w Statucie PZD zostały zarejestrowane przez sąd w Krajowym Rejestrze Sądowym, co oznacza, że są w pełni zgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Zmiany w Statucie pociągnęły za sobą konieczność aktualizacji niektórych punktów regulaminu. Nowelizacją objęto wiele zagadnień, które wymagały doprecyzowania i które są istotne dla działania rodzinnych ogrodów działkowych. Wprowadzono tam wiele nowych rozwiązań, które mają pomóc usprawniać funkcjonowanie ogrodów.
II wydanie „Prawo w PZD” zawiera m.in. regulamin PZD wraz ze zmianami wprowadzonymi na przestrzeni ostatnich 4 lat, a tym ostatnią nowelizację z 24 lutego 2012 r., jednolity tekst statutu PZD wraz ze zmianami uchwalonymi podczas IX Krajowego Zjazdu Delegatów PZD w dniu 17 grudnia 2011r., ustawę o rodzinnych ogrodach działkowych wraz ze zmianami od czasu jej uchwalenia w 2005 r., a także wyciągi z ustaw: o podatkach i opłatach lokalnych oraz ustawy o podatku rolnym; prawo budowlane; o utrzymaniu porządku i czystości w gminach; o ochronie przyrody i prawo lotnicze. Ponadto znajdziemy tam wyciągi z trzech spec ustaw: drogowej, atomowej i przeciwpowodziowej.
Nowe wydanie „Prawo w PZD” zostało wysłane do wszystkich okręgowych zarządów PZD. Zbiór przepisów związkowych będzie bardzo pomocny w codziennej pracy struktur ogrodowych, a także w upowszechnianiu wiedzy dotyczącej praw działkowców, funkcjonowania ogrodów i Związku oraz prawa powszechnie obowiązującego, które ma zastosowanie w ogrodach. Będą mogli z tego skorzystać wszyscy zainteresowani działkowcy i członkowie struktur związkowych.

źródło: strona Krajowej Rady PZD


<< Nowsze  Starsze >>
POWRÓT

Dzisiejszego dnia stronę odwiedziło » » » 41
W tym tygodniu stronę odwiedziło » » » 692
W tym miesi±cu stronę odwiedziło » » » 4957
W tym roku stronę odwiedziło » » » 16801
Od pocz±tku stronę odwiedziło » » » 1535617
 
Rekordowo odwiedziło nas 3940 Internautów w dniu 2023.05.10